zapach
Kwiaty od miłości uniwersalnej
16 sierpnia 2020

Subtelna Kobiecość

taniec

Patrzę w lustro. Nie mogę sobie nic zarzucić. Zgrabnie upięte brązowe włosy. Niebieskie oczy. Wyszczotkowane rzęsy, trochę mimicznych zmarszczek, jak dla mnie idealna „Ja” po 40stce. A jednak czegoś mi we mnie brakuje? Za czymś tęsknię? Szukam.

Kolejne warsztaty, książki. Analizuję siebie w sobie. Na wadze stawiam odważniki z moją męską i żeńską energię i wyciągam wnioski. Nadal czegoś mi brak? Pustka.

Zdesperowana. Wchodzę w głęboką medytację i wołam swoją kobiecość. Siedzi w klatce, skulona jakby się czegoś bała. Ma na sobie siwy poszarpany worek, jak strach na wróble. Zabieram ją z metalowego więzienia do mojego wewnętrznego Spa. Zmywam sadzę z jej twarzy. Razem wybieramy sukienkę. Układam jej fryzurę, maluję paznokcie, dopasowuje pantofle. Przytulam mocno do siebie i wysyłam na bal w pięknej delikatnej, jak mgła o poranku sukni. Wygląda pięknie we wrzosowych barwach z kwiatem upiętym we włosach. Wchodzi do zamku.

Wokół niej mnóstwo pięknych kobiet, ale ona wyróżnia się z tłumu swoją delikatnością i pozwala sobie na adorację mężczyzn.

Ona tańczy a ja czuję, jak zmieniają się energie w moim ciele. Płaczę i jednocześnie słyszę swój głos „ Pozwól sobie wziąć od innych to, co mają ci do zaoferowania. Zwolnij ciało z napięcia. Nie musisz stać na straży swojej kobiecości, pozwól jej się wyrazić”.

Otwieram oczy i patrzę na zegar. Dwie godziny terapii ze sobą samą. Zbiegam po schodach do kuchni i chce mi się tańczyć, krzyczeć z radości. Plecy same się prostują. Nie dowierzam sobie, myślę że zwariowałam. Otwieram niebieski zeszyt i zapisuję medytację, pełną ekscytacji i fascynacji samą sobą.

Kobiecość to coś więcej niż szpilki, markowe perfumy, jędrne pośladki. To subtelna energia, która płynie wraz z życiem, bez oporu, bez strachu, z miłością do całego świata. Nagle akceptujesz zdarzenia i przyjmujesz je ze spokojem takie, jakie są. Odchodzi stres, pośpiech wszystko wydaje się być w harmonii. Widzisz w oczach innych ludzi tęsknotę za utraconym źródłem uniwersalnej miłości, a Ty czujesz ją w sobie i widzisz to, czego nie dostrzegałaś na co dzień.

– Zakochałaś się? Dyskretnie podpytywały koleżanki.

Uśmiechałam się do nich, bo miały rację.

Zakochałam się w sobie, w życiu, w przyrodzie w obecnej chwili.

Dziś one zakochują się w sobie, kiedy delikatnie przygotowuje je do procesu i prowadzę podczas medytacji a potem już tylko, obserwuję, jak upajają się swoją kobiecością.

Każdej kobiecie na planecie ziemia, życzę aby poczuła tę subtelną energię siebie prawdziwej, choć przez jeden dzień, godzinę, minutę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *